Skuteczny protest łódzkich katolików przeciw skandalicznemu widowisku „Golgota Picnic”

26
Lip
protest-lodzkich-katolikow

Skuteczny protest łódzkich katolików
przeciw skandalicznemu widowisku „Golgota Picnic”

 

W związku z ogólnopolskimi protestami wobec bluźnierczego widowiska „Golgota Picnic” warto przedstawić szerszej opinii publicznej słabo nagłaśniany sprzeciw mieszkańców Łodzi, zorganizowany w dniu 27 czerwca 2014 r.

Ponieważ na miejsce czytania scenariusza do wspomnianej pseudosztuki wybrano teatr dla dzieci „Pinokio”, więc na początek ulicznego protestu jego organizatorzy przewidzieli jako antidotum czytanie klasycznej poezji dla najmłodszych. Na ulicy Kopernika przed budynkiem teatru zebrało się kilkusetosobowe zgromadzenie, z widocznym znakiem rozpoznawczym, jakim była flaga watykańska z wizerunkiem św. Jana Pawła II w rękach jednego z aktywnych uczestników. Wkrótce jednak tłum znacznie się przerzedził, ponieważ wiele osób weszło do środka teatru z zamiarem skutecznego przeciwstawienia się profanacji męki i śmierci Chrystusa. Modlitwa różańcowa i śpiew pieśni kościelnych w połączeniu z merytorycznymi wypowiedziami organizatorów i uczestników protestu zrobiły swoje. Aktorzy przygotowujący się do występu oraz pierwszy kadr filmu ukazujący nagiego mężczyznę grającego na fortepianie – to były jedynie zapowiedzi bluźnierczego widowiska, które planowano wystawić. Jednak dzięki zdecydowanej postawie łodzian, wspieranych przez znane postacie z różnych kręgów społecznych, skandaliczny spektakl się nie odbył. Solidarność wielu ludzi opowiadających się za tradycyjnymi wartościami religijnymi odniosła w tym przypadku pożądany skutek. Jest to warte odnotowania również ze względu na fakt przybycia na miejsce zdarzenia policji – sześciu radiowozów z włączonymi migającymi światłami i funkcjonariuszy wyposażonych w broń. Dodatkowo, policjanci legitymowali wychodzących z teatru uczestników protestu, co miało sugerować jakieś bliżej nieokreślone przykre konsekwencje.

Koszty organizacji tej antykatolickiej hucpy na pewno były niemałe i fundowane z kieszeni podatników, ale cała sytuacja dowiodła, że zło nigdy nie będzie miało ostatniego słowa. Ponadto okazało się, że nawet regionalna audycja telewizyjna „Łódzkie Wiadomości Dnia”, której nazwa zobowiązuje do informowania o wydarzeniach w naszym mieście, jakoś dziwnie starannie zdystansowała się wobec niecodziennej akcji i spektakularnego zwycięstwa łódzkich katolików. Przy okazji wyszła na jaw tendencyjność mediów głównego nurtu, które generalnie opowiadając się po stronie „wolności sztuki”, oskarżały protestujących o fundamentalizm, nieznajomość treści spektaklu itp. Wszystkie te zarzuty mijają się z prawdą, gdyż o antykatolickim przesłaniu autora polscy katolicy zostali poinformowani przez francuskie organizacje katolickie, które przesłały do naszego kraju nagrania sztuki, fotosy i tekst przedstawienia, a ponadto o negatywnym nastawieniu wobec ludzi wierzących wypowiadał się sam autor.

Czy wobec tego nie mamy do czynienia z naciskami lewicowych aktywistów i pseudoartystów, którzy za pieniądze podatników sterują współczesnym przekazem kulturalnym i medialnym? Jest to oczywiście pytanie retoryczne, bowiem kreowanie rzeczywistości to, niestety, podstawowa zasada obwiązująca w III RP.

Szkoda tylko, że sygnatariusze listu otwartego do prezydenta Bronisława Komorowskiego, wśród których nie brakuje ludzi zamożnych, stając w obronie skandalicznego widowiska, nie zgłosili chęci jego sponsorowania z własnej kieszeni, zważywszy na ich sympatie dla wielu nurtów lewicowej propagandy. W tej sytuacji obrażanie ludzi wierzących finansowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest już wyłącznie bardzo daleko posuniętą arogancją, której żaden z decydentów nie śmie jednak stosować wobec religii żydowskiej czy islamu. Widać więc, że odwaga wyraźnie staniała i wyraża jedynie brak elementarnego szacunku wobec naszych narodowych tradycji i wartości religijnych, co z prawdziwą kulturą nie ma nic wspólnego.

Zadziwiające jest, że ludzie utożsamiający się ze sztuką głośno krzyczą na protestujących, mimo oczywistego przesłania, widocznego już w samym tytule bluźnierczego widowiska. A jakby jeszcze tego było mało, tzw. „autorytety” chcą za nas decydować, na co mają być przeznaczane pieniądze z naszych podatków, ukrywając swoje prawdziwe intencje pod wieloznacznym hasłem walki o „wolność słowa”.

Na taką manipulację i hipokryzję łódzcy katolicy powiedzieli swoje jednoznaczne „nie”, do czego w demokratycznym państwie mają pełne i niezbywalne prawo.

 

Krystyna Solińska